środa, 10 czerwca 2015

Mów mi Radwańska

Moje dziecko znalazło piłeczkę do tenisa. Sama nie wiem skąd wzięła się u nas w domu - nikt z nas nie gra, nie kojarzę też takiego prezentu. Ale jest. Na dodatek sama wpadła w ręce, tocząc się z wywróconego kosza pełnego pluszaków i innych skarbów. Równie szybko jak piłeczka pojawia się pomysł na jej wykorzystanie:
- Tato, pójdziemy pograć w tenisa? - spytała Antosia
Na odpowiedź taty nie było szans bo młoda równie szybko dodała:
- Poszukaj mi takich łyżek z kratką* i idziemy


* rakietki do badmintona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz