Chociaż dziecię nasze za kilka miesięcy skończy lat 7, to nadal co noc przychodzi do naszej sypialni. Walczymy z tym na różne sposoby. Bezskutecznie, ona i tak po wejściu do naszego łóżka zasypia w locie do poduszki, a wtedy to "pisz pan zapomnij".
Ostatnia noc nie była inna, tyle że my położyliśmy się dość późno. Zaledwie chwilę później otworzyły się drzwi sypialni Antosi i w ciemności usłyszeliśmy tupot ukochanych girek. Tatulek odczekał aż córeczka zbliży się do łóżka i energicznie siadając zaatakował:
- A ty dokąd?
- Łoj! - krzyknela Tosia, fanka "Wilka i zająca" w oryginale
Obydwoje wybuchnelismy śmiechem tak szczerym, że ogarnęła nas klasyczna głupawka. Dziecko na sekundę zamarło, po czym odparowało - co ciekawe - tylko tatusiowi kochanemu:
- Czemu rechoczesz? Noc jest, w nocy się śpi.
Po czym tradycyjnie zasnęła w sekund 5, na kołdrze, pozbawiając tatulka możliwości przykrycia odwłoka.
Jestem jedną z wielu...Jestem:mamą czteroletniej Antosi-długo wyczekiwanej i nad życie ukochanej istoty;jestem żoną.Na tym blogu nie uzurpuję sobie praw do udzielania rad wszelakich-nie karmię,nie ubieram,nie odchudzam,wnętrz nie projektuję,rodziców nie wychowuję ;-) Będzie to miejsce gdzie łapię chwile ulotne-jakich wiele na co dzień. Chcę je zatrzymać dla mojej córeczki, aby nie odeszły w nicość.Nie jestem pisarzem-notuję jak czuję,lubię i chcę.Czytając-ryzykujesz na własny rachunek ;-)